Jakoś tak się złożyło, że bardzo cenimy sobie gry niezależnego wydawnictwa z flamingiem w logo. Smart Flamingo, bo o nim mowa, ma na koncie kilka naprawdę udanych tytułów (nasze ulubione to Candy Hunters, Eter, AI Space Puzzle oraz Przy weselnym stole) i do każdego nowego projektu podchodzi z sercem.
Kiedy więc na naszym stoliku wylądowało West Story – gra z nutką Dzikiego Zachodu i silnym europejskim rodowodem – wiedzieliśmy, że czeka nas coś wartego uwagi.
Autorem gry jest Piotr Dachtera, a za ilustracje odpowiada Tomasz Bolik (znany choćby z Za garść miedziaków). Gra zadebiutowała na targach Spiel w Essen w 2023 roku jako prototyp, po czym trafiła na Gamefound, gdzie z powodzeniem zebrała fundusze na pełne wydanie. Polskie i angielskie wydanie ukazało się nakładem Smart Flamingo w grudniu 2025 roku.
Zapraszamy zatem do lektury recenzji, w której podzielimy się naszymi wrażeniami płynącymi z rozgrywki.
Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.
CO ZAWIERA GRA
W dość sporym pudle znajdziemy całkiem pokaźny zestaw komponentów. Sercem gry są oczywiście karty – podzielone na trzy kategorie (dla ułatwienia opisane cyframi rzymskimi I-III): karty akcji, karty zwierząt i karty budynków.
To właśnie one będą trafiały na nasze planszetki gracza i decydowały o tym, jakie akcje będziemy wykonywać w trakcie każdej rundy. Oprócz nich mamy karty szeryfa wyznaczające m.in. kolejność w kolejnych rundach. Karty są dobrej jakości, z wyraźną ikonografią i westernową oprawą graficzną, która przyciąga wzrok.
Każdy gracz otrzymuje własną planszetkę, na której rozmieszcza zakupione karty – to ona stanowi nasze indywidualne miasto na Dzikim Zachodzie. Do tego solidna garść drewnianych znaczników aktywacji.
Do tego dochodzą dwie specjalne kości (żółta i zielona), które co rundę wyznaczają, które akcje na naszych planszetkach zostaną aktywowane.
W pudełku nie brakuje też zestawu drewnianych znaczników w kolorach graczy (kowbojów, interesów) oraz krówek i kowadeł.
Nie zabrakło oczywiście różniastych żetonów: monet (złotych i srebrnych), bandytów, jokerów, listów gończych, licencji. Jest tego trochę.
Centralnym komponentem gry jest oczywiście plansza z torem punktowym, który pełni jednocześnie rolę ścieżki postępu przez kolejne regiony Dzikiego Zachodu, oraz żetony bandytów i znaczniki miast handlowych.
Całość dopełnia dość czytelna instrukcja w języku polskim, która sprawia trochę problemów przy poznawaniu zasad. Po pierwsze jak to czasem bywa w przypadku gier wydawanych na platformie wspieraczkowej, razem z grą podstawową wydany został dodatek Pionierzy. Jeśli jesteśmy jego właścicielami, to problemu nie ma, bowiem w jednej instrukcji mamy opisane reguły zarówno wersji podstawowej jak i dodatku.
Jeśli jednak mamy tylko wersję podstawową, możemy się złapać na tym, że będziemy czytać tekst o dodatku (żeby nie było tekst o dodatku został specjalnie wyróżniony). Po drugie, i chyba to jest ważniejsze. Gra jest stosunkowo prosta, jednakże trzeba pamiętać o paru mikrozasadach. Układ instrukcji sprawia, że przy pierwszych rozgrywkach musimy „latać” po instrukcji wertując co jakiś czas, czy aby na pewno gramy poprawnie, albo zastanawiając się nad tym, co w danym miejscu na planszy możemy zrobić.
CEL GRY
Naszym zadaniem jest rozbudowanie własnego miasta na Dzikim Zachodzie poprzez zakup i mądre rozmieszczanie kart na planszetce gracza. Karty nie tylko ozdabiają nasze miasteczko, ale przede wszystkim poprawiają dostępne nam akcje i przynoszą punkty zwycięstwa – za zestawy symboli, pokonanych bandytów, wizyty w miastach handlowych oraz zgromadzone certyfikaty.
Zwycięzcą zostaje ten, kto po zakończeniu rozgrywki zgromadzi ich największą liczbę. Cel jest prosty i klarowny, ale droga do niego pełna drobnych, satysfakcjonujących decyzji.
PRZYGOTOWANIE GRY
Przygotowanie gry nie zabiera wiele czasu i po kilku partiach staje się czysto rutynowe. Na środku stołu rozkładamy planszę wybraną stroną (zależną od poziomu trudności). Żetony bandytów losowo rozmieszczamy w wyznaczonych obszarach mapy, co już na starcie każdej partii zapewnia odmienną konfigurację zagrożeń.
Następnie wykładamy rynek kart – trzy rzędy po cztery karty każdego typu: akcji, zwierząt i budynków.
Każdy gracz otrzymuje planszetkę, startowy zestaw znaczników, kowbojów-kapelusze oraz wyjściowe zasoby. Certyfikaty układamy w odpowiednim miejscu planszy, monety trafiają do puli licznika rund.
Gdy wszystko gotowe, wystarczy wyłonić pierwszego gracza i można ruszać w stronę zachodzącego słońca.

